Jednym z najczęściej pomijanych, a jednocześnie najbardziej kluczowych elementów świadomej pielęgnacji jest porowatość włosów. To nic innego jak stopień rozchylenia łusek włosa, który decyduje o tym, jak Twoje włosy chłoną wodę, jak reagują na pogodę, stylizację, kosmetyki i codzienne nawyki.
Porowatość włosów – co to właściwie jest?
Najprościej odpowiedzieć, że jest to sposób, w jaki włosy „zachowują się” w kontakcie z otoczeniem. Niektóre są gładkie i odporne, inne chłoną wszystko jak gąbka, a jeszcze inne balansują gdzieś pomiędzy. Ten parametr może zmieniać się z czasem, pod wpływem koloryzacji, pielęgnacji lub stylu życia.
We Flos Hair Studio obserwujemy to na co dzień. Włosy klientek często mają swoją historię: były prostowane, rozjaśniane, suszone gorącym powietrzem, narażone na słońce albo przeciążane nieodpowiednimi kosmetykami. Każdy z tych czynników wpływa właśnie na porowatość i to ona decyduje, jak dobrać pielęgnację, by przyniosła realny efekt.
Typ włosów – czy znasz swój?
Określenie typu włosów to podstawa skutecznej pielęgnacji. Same włosy mogą być proste, falowane, lokowane, cienkie lub grube, ale to porowatość określa, jak bardzo są podatne na zniszczenia oraz jak reagują na oleje, maski czy proteiny.
Najczęściej wyróżnia się trzy główne typy porowatości:
Włosy niskoporowate – mają ściśle przylegające łuski. Są gładkie, lśniące, wolno schną i trudno chłoną substancje odżywcze. Nadają się do nich lekkie kosmetyki i delikatna pielęgnacja.
Włosy średnioporowate – najbardziej „zwyczajne”, a jednocześnie wymagające równowagi. Są podatne na stylizację, czasem lekko się puszą, reagują na pogodę i temperaturę.
Włosy wysokoporowate – łuski są mocno odchylone, przez co włosy szybciej chłoną wodę, łatwo ulegają zniszczeniom i tracą gładkość. Często są to włosy po koloryzacjach, rozjaśnianiu lub intensywnej stylizacji.
Stylistki Flos Hair Studio zwracają dużą uwagę na porowatość, bo to ona pozwala dobrać pielęgnację tak, by włos był lekki, zdrowy i pełen blasku – bez przeciążenia, puszenia czy nadmiernego obciążenia.
Jak sprawdzić porowatość włosów? Prosty test, który zrobisz w domu
Choć najlepiej porowatość oceni specjalista – możesz wstępnie określić ją sama. Najbardziej znany jest test na porowatość włosów, który pozwala szybko dowiedzieć się, jak zachowują się Twoje włosy.
Test na porowatość włosa – wersja domowa
Przejdź przez kolejne kroki uważnie, najlepiej na czystych, świeżo umytych włosach bez silikonów czy olejów.
Zbierz jeden lub kilka włosów, które wypadły podczas czesania.
Napełnij szklankę wodą o temperaturze pokojowej.
Delikatnie połóż włos na powierzchni wody.
Obserwuj, co dzieje się po 3, 5 i 10 minutach.
Interpretacja:
Włos utrzymuje się na powierzchni – najprawdopodobniej masz włosy niskoporowate. Ich łuski są tak szczelne, że woda nie wnika zbyt szybko.
Włos powoli zaczyna opadać – to oznaka średnioporowatości, najbardziej typowa u większości osób.
Włos tonie szybko – to sygnał, że Twoje włosy są wysokoporowate, chłoną wodę jak gąbka, a ich łuski są mocno rozchylone.
Test nie jest idealny, ale daje dobre pierwsze wskazówki. Prawdziwą diagnozę uzyskasz dopiero w profesjonalnym salonie, gdzie stylistka ocenia strukturę włosa, jego historię i aktualną kondycję skóry głowy.
Dlaczego porowatość włosów ma znaczenie w codziennej pielęgnacji?
Porowatość decyduje o wszystkim: od tego, jakie kosmetyki wybierasz, po to, jak Twoje włosy reagują na pogodę, stylizację czy zabiegi fryzjerskie. Włosy niskoporowate łatwo obciążyć – wymagają lekkości i wrażliwego podejścia. Włosy wysokoporowate potrzebują natomiast regeneracji, nawilżenia i produktów, które domykają łuski.
We Flos Hair Studio wybór kosmetyków nigdy nie jest przypadkowy, a pielęgnacja opiera się na dokładnej analizie stanu włosa. Dopiero gdy stylistka określi, z jakim typem porowatości ma do czynienia, może zaoferować zabieg, maskę, odpowiedni olej czy technikę stylizacji. To dlatego efekty zabiegów w salonie utrzymują się dłużej, a włosy pozostają miękkie, sprężyste i zdrowe.
Wiedza o własnym typie włosów pozwala też unikać błędów pielęgnacyjnych. Osoby z włosami niskoporowatymi często narzekają, że ciężkie maski „nic nie dają”, a włosy wyglądają jak przeciążone. Z kolei właścicielki włosów wysokoporowatych czują, że lekkie kosmetyki nie mają żadnego działania. To normalne – pielęgnacja zaczyna przynosić efekty dopiero wtedy, gdy odpowiada na realne potrzeby.

